Miłość czy zauroczenie

Uczucie jakie pojawiło się między mną a mężczyzną z internetu, wybuchło z ogromną siłą. Mimo że nigdy nie miałam szansy go z bliska zobaczyć ani dotknąć to czułam się jak pod wpływem środków odurzających. Serce biło mi szybciej jak czytałam wiadomości lub odsłuchiwałam głosowe nagrania od niego, do rozmowy telefonicznej musiałam się przygotowywać by nie dać po sobie poznać jak bardzo jestem podekscytowana. Zawrócił mi w głowie bardziej niż mogłam się tego spodziewać, budziłam się i zasypiałam z myślą o nim. Wydawał mi się idealny, oddany, bezinteresowny, stawiał potrzeby innych ponad swoje, wyrozumiały i troskliwy, o dość konserwatywnym podejściu do spraw damsko-meskich, bez nałogów, odpowiedzialny, systematyczny i sumienny, był dla mnie szansą na lepsze życie, na prawdziwe szczęście którego zawsze szukałam. Możliwe, że moje zdanie na jego temat jest wyidealizowane, nigdy nie miałam szansy się z nim spotkać i przekonać o jego wadach, które zapewne ma jak każdy z nas.

Po półtora miesiąca znajomości wyznał mi miłość…. Nie mogłam uwierzyć, oszalałam na jego punkcie, pamiętam jaką wtedy odczuwałam euforie, wszystko inne przestało się liczyć, byliśmy tylko my dwoje. Mój świat kręcił się tylko wokół niego. Był wtedy moim światłem, wyrwał mnie z przerażających ciemności na które na długo przed jego pojawieniem się stałam się zupełnie obojętna. Ten człowiek rozświetlił mój świat, wydobył ze mnie blask o którym nawet nie wiedziałam, że istnieje. Był moją radością i siłą, bratnią duszą, moim powiernikiem i przyjacielem, czerpałam z niego pełnymi garściami, chciałam by pozostał w moim życiu na zawsze. Zakochałam się!

Zdecydowałam się powiedzieć mężowi, że jest ktoś inny i że jestem gotowa by zakończyć nasze małżeństwo. Nie dał za wygraną, nie odwrócił się i nie odszedł z podniesioną głową, nie brał nawet tej ewentualności pod uwagę, nie zdawał sobie nawet sprawy z tego że ja mogłam rozważać rozwód, brał moją obecność i poświęcenie za coś pewnego i nigdy się nie kończącego. Chciał mnie zatrzymać, odstawił alkohol i kawalerskie zwyczaje, obiecał mi obecność, zaangażowanie w życie rodzinne i pomoc w codziennych obowiązkach, obiecał mi miłość i zainteresowanie, obiecał wsparcie i ogień za którym tak tęskniłam i którego mi brakowało. Dałam mu szansę, głównym tego powodem były wtedy dzieciaki. Mimo, że zawsze go takiego chciałam, to nie byłam szczęśliwa, było za późno, raz odwróciłam wzrok i nie potrafiłam już wrócić, tęskniłam za moją internetową miłością, nie umiałam zapomnieć. Szarpałam się ze sobą, ciągle analizowałam, postawiłam dobro dzieci i rodziny ponad swoim, brakło mi sił by walczyć o siebie o to zniewalające mnie uczucie którym obdarzyłam tego człowieka, nie potrafiłam wyjść ze strefy komfortu, sparaliżował mnie strach przed czymś nowym i być może lepszym.

Straciłam go na zawsze, mimo że zapewniał że będzie na mnie czekał, ja miałam świadomość że nikt nie chciałby marnować życia w nadzieji że ja się w końcu zdecyduję postawić na siebie. Ułożył sobie życie, zniknął z mojej codzienności, mimo że w moich myślach pojawia się wciąż każdego dnia. Do końca moich dni będę się zastanawiać co straciłam i jak mogłoby wyglądac życie u jego boku i żałować że nie zaryzykowałam i nie wyciągnęłam ręki po szczęście gdy miałam szansę.

Wpis ten dedykuję człowiekowi dzięki któremu przez moment tkwiłam w innym świecie, z różowymi okularami na nosie, cieszyłam się każda chwilą z nim spędzoną. Tęsknię za nim bardzo….

Łukasz……

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: